Wyprawowy Nissan Patrol GR.

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego Porsche 911 jeździ w rajdach GT a nie w rajdach WRC? Dlaczego Mitsubishi z roku na rok przedstawia kolejne wcielenie Lancera Evolution, tworzonego z myślą o szutrowych drogach, a nie owalnych torach? Dlaczego po pustyni jeżdżą głównie Toyoty z wielkimi silnikami Diesela (4.2 litra), ale rzadziej wykorzystywane są przez podróżników przemierzających Afrykę z północy na południe.

33inch-MT

Każdy samochód ma predyspozycje do jakiegoś konkretnego zadania. Potrafi oczywiście wykonać wiele innych, ale jest takie jedno, będące jego naturalnym żywiołem. Problem w tym, że nie łatwo jest odkryć tę jedną, wyjątkową sprawność.

Jest to kwestia predyspozycji konstrukcji do konkretnych zadań. Zestaw cech, które jeszcze w fabryce definiują większą przydatność pojazdu do jedynych zadań i mniejszą do innych. Nie jest to jeden parametr lecz wzajemne relacje pomiędzy mocą silnika, wielkością pojazdu, rodzajem zawieszenia, kształtem kabiny czy ilością drzwi. To właśnie te zależności muszą stanowić podstawę do określenia dalszych modyfikacji pojazdu. Modyfikacji prowadzonych w taki sposób aby wzmacniać genetyczne możliwości konstrukcji.

Przygoda z Nissanem rozpoczęła się przeszło rok temu, parę miesięcy po powrocie z Murmańska i Półwyspu Kolskiego.

Właśnie tam ostatecznie potwierdziło się twierdzenie, że na dalekie podróże nazbyt nowoczesne samochody się nie nadają. Tam również okrzepła myśl o korzyściach, jakie daje kompleksowe przygotowanie samochodu do jednego jasno określonego zadania.

Jesienią ubiegłego roku w garażu pojawił się krótki Nissan Patrol GR model Y61. Wybór marki i modelu nie był przypadkowy, zadecydowały o tym następujące przesłanki:

Solidne podwozie. Wszelkie elementy zawieszenia, rama, mosty, drążki, itd. cieszą się zasłużoną renomą niezniszczalnych, jaką zyskały przez wiele lat wykorzystywania ich w poprzednim modelu Y60 ? tak zwanym Kanciaku. Jakość i niezawodność tych elementów docenia zresztą sam producent, stosując je w praktycznie niezmienionej formie od pierwszego GR z ?89 aż do najnowszego wcielenia Patrola z 2005.
– Klasyczny silnik. Patrol Y61 wykorzystuje klasyczny i sprawdzony 6-cylindrowy silnik o pojemności 2.8 litra, dodatkowo wzmocniony turbosprężarką i intercoolerem.
– Nowoczesne nadwozie. Być może dla ortodoksyjnie nastawionych czytelników punkt ten wyda się niezrozumiały, sądzę jednak, że większość zgodzi się, że milej podróżuje się w ciszy i cieple niż w huku i zimnie.
– Cena. Samochody te w bardzo dobrym stanie technicznym można obecnie nabyć w granicach 10 tys. euro, co w odniesieniu do punktów powyżej oraz innych konkurencyjnych konstrukcji czyni zakup – moim zdaniem – rozsądny i opłacalny.

Kolejne 4 miesiące zostały poświęcone na dokonanie wszelkich przeróbek. Warto wspomnieć, że sytuacja była komfortowa. Wszystko, co zostało uznane za niezbędne było wykonywane za jednym pociągnięciem, od początku było wiadomo, że cała zima zostanie poświęcona na zrobienie wszystkiego tak jak być powinno. Dzięki temu uniknięto konieczności wielokrotnego powtarzanie tych samych operacji, tylko dlatego, że samochód musiał wyjechać z warsztatu. Gdy na początku prac zdjęta została tapicerka, z powrotem pojawiła się w parę miesięcy później… gdy wszystko co miało być pod nią znalazło się na miejscu.

Na czym postawić samochód?

W tekście o Land Rover Discovery pisałem, że właściwy dobór zawieszenia jest najtrudniejszym elementem modyfikacji. Tak było i tym razem. Początkowo samochód otrzymał pełne zawieszenie heavy duty Ironman (sprężyny i amortyzatory) oraz tuleje mimośrodowe Old Man Emu odpowiedzialne za utrzymanie oryginalnego kąta przedniego mostu. Niestety, po pierwszych jazdach okazało się, że heavy duty nie jest aż tak heavy, a właściwie – w ogóle nie jest! Po wymianie tyłu na extra heavy duty było lepiej? ale dalej źle! W końcu wszystkie sprężyny zostały zmienione na Old Man Emu Extra Heavy Duty. Do kosza poszły również amortyzatory Ironman, a ich miejsce zajęły Bilsteiny. Tak należało zrobić od samego początku. Byłoby taniej i lepiej.

Samochód ma założone 35-calowe rzadko spotykane w Polsce opony ProComp X-terrain o charakterze MT lecz ze wskazaniem na jazdę po skałach. Nie udało nam się znaleźć w Europie klasycznego BFG o rozmiarze 315/75-16. Nie jest to jednak żaden problem, ponieważ ProComp sprawują się świetnie.

Zanim jednak Nissan otrzymał koła o pokaźnych rozmiarach, nastąpiły długie oraz burzliwe dyskusje i kłótnie dotyczące body-liftu. Najzabawniejsze były spory, czy podnieść o 4 czy o 5 cm! Ostatecznie nadwozie powędrowało na specjalnie dorabianych tulejach z ertalenu o 4 cm w górę. Spór co do słuszności wykonania body-liftu nie został rozstrzygnięty. Faktem jest jednak, że do zadań planowanych dla tego samochodu, lift okazał się bardzo użyteczny. Podsumowując różnicę wysokości w stosunku do tego, co przyjechało z Niemiec wygląda to mniej więcej tak: koła +6 cm, zawieszenie +6 cm, nadwozie +4 cm razem blisko 20 cm wyżej. Nie da się ukryć, że Patrol wygląda monstrualnie.

Jak chronić przód?

Oczywiście samochód, który ma się poruszać w trudnym terenie, nie może obyć się bez solidnych zderzaków i progów. Nissan został wyposażony w specjalnie do niego zaprojektowany i wykonany przedni zderzak, który kryje w głębi -moim zdaniem doskonałą – wyciągarkę Warn 9.5 XP oraz wszelkie niezbędne zaczepy holownicze oraz mocowania reflektorów. Z drobiazgów, które umykają uwadze, a które później powodują, że wykorzystywanie sprzętu jest albo koszmarem albo przyjemnością warto wspomnieć o małej lampce oświetlającej wyciągarkę podczas pracy. Ten mały gadżet wielokrotnie udowodnił swoją użyteczność.

Aby chronić boki samochodu do ramy zostały zamontowane solidne progi, które posiadają specjalnie wyprofilowane miejsca do podstawienia hi-liftu.

Tylny zderzak i coś jeszcze?

Tu pojawia się pewien problem, ponieważ urządzenie, jakie zostało stworzone posiada tak wiele różnych zastosowań i „patentów”, że trudno jest je nazwać po prostu zderzakiem. Zgodnie z założeniami konstrukcyjnymi, zderzak – zostańmy przy tej nazwie – musiał zmieścić tylną wyciągarkę Warn 9.5 XP. Miał być nośnikiem koła zapasowego i innych ciężkich przedmiotów np. dodatkowych kanistrów, a także zachować możliwość podpięcia tradycyjnej przyczepy. Musiał również spełniać podstawową funkcję ochrony tyłu. Założenia te zostały spełnione z nawiązką! Wymagało to modyfikacji ramy, ale czego się nie robi, aby osiągnąć cel? Pracę jedynie nad tą częścią zajęły blisko miesiąc i wymagały dziesiątek przymiarek i rozwiązywania niekończącej się ilości problemów. Należy w tym miejscu gorąco podziękować naszemu koledze Jurkowi ?Plamie?, który wykonał kawał dobrej roboty. Dziękujemy!

Więcej paliwa?

Wiadomo było, że samochód będzie pokonywać duże odległości lub przez długi czas przebywać w terenie, gdzie brak jest możliwości tankowania. Oczywistym zatem był wniosek, że niezbędne jest posiadanie dużej ilości paliwa. Ponieważ, cały tył był rozebrany, zapadła decyzja o budowie większego zbiornika paliwa. Tym sposobem – kolejny miesiąc później – w Nissanie pojawił się 150 litrowy zbiornik ze stali nierdzewnej. Należy podkreślić, że zbiornik ma dolny spust na wypadek konieczności wylania kiepskiego paliwa oraz aluminiową osłonę chroniącą przez przebiciem.

Dużo prądu?

Samochód został wyposażony w rozbudowany system elektryczny. Jak wspomniałem na samym początku, w trakcie budowy zachowano właściwą kolejność. Najpierw analiza, potem wykonanie, a nie odwrotnie jak to często bywa. Została stworzona listę zasadniczych elementów, która zawierała: rozbudowane oświetlenie, dwie wyciągarki, kompresor, przetwornica oraz mnóstwo drobiazgów – cb, gps, gsm… Taka ilość odbiorników wymagała zdublowania instalacji elektrycznej. Kierując się zasadą nieingerowania w oryginalną część Nissana, na niezależnym obwodzie zostały postawione wszelkie dodatkowe elementy. Całość została wzbogacona o dwa akumulatory, battery isolator, etc. Warto wspomnieć o możliwości jednoczesnego spięcia obu akumulatorów, co w sytuacjach ekstremalnych podwaja pojemność układu. Dla wygody i szybkości obsługi obie wyciągarki otrzymały możliwość sterowania z kabiny.

Samowystarczalność?

Przy okazji elektryki pisałem o przetwornicy 230V i kompresorze. Teraz chciałbym się przy obu urządzeniach na chwilę się zatrzymać. Założeniem konstrukcji opisywanego samochodu była możliwie pełna autonomiczność. Temu m.in. ma służyć potężny kompresor Viair 550C wraz z 10 litrowym zbiornikiem oraz pełną instalacją powietrzną. To cudowne urządzenie – poza oczywistą możliwością błyskawicznego pompowania kół – umożliwia również napędzanie kluczy pneumatycznych, dostarcza powietrze potrzebne do czyszczenia wszelkich elementów podczas naprawy „w polu”, a w przyszłości posłuży również do uruchamiania blokad ARB. Nie sądziłem nawet, jak użyteczny może być kompresor w samochodzie. Przekonałem się o tym dopiero podczas ostatnich Kozackich Wertepów, gdzie wykorzystywany był prawie codziennie.

Przetwornica 230V służy oczywiście do ładowania baterii całego cyfrowego sprzętu, jakim współczesny podróżnik jest obładowany. Została ona zamontowana pod samych dachem aby w przypadku zalania wnętrza wodą nie narazić jej na zamoczenie.

Sypialnia i kuchnia?

Na samochodzie znajduje się solidny bagażnik wraz z zestawem oświetlenia oraz namiotem dachowym Oasis rozłożenie, którego zajmuje około 30 sekund. Na tylnych drzwiach zamontowany został rozkładany stolik umożliwiający szybkie przygotowanie posiłków. Wszystko to razem stanowi olbrzymią wygodę, gdy po całym dniu można stanąć w dowolny miejscu i parę minut później rozkoszować się ciepłą kolacją i myślą o spokojnym śnie.

Komfortowe podróżowanie?

Dużą zaletą Patrola z nowym nadwoziem (od 1998) jest bardzo wysoki komfort podróżowania. Dlatego też wszelkie modyfikacje jakie były czynione we wnętrzu były podporządkowane założeniu utrzymania komfortu oraz estetyki. Należało jednak uczynić samochód łatwiejszym do sprzątania oraz zainstalować kilka dodatkowych elementów. Zmiany rozpoczęły się od wyjęcia oryginalnych dywaników i zastąpienia ich grubym neoprenem posiadającym właściwości wygłuszające i dającym możliwość łatwego mycia. Natomiast fotele zostały zabezpieczone pokrowcami z Codury. Została również zamontowana konsola podsufitowa Outback w której znajduje się CB, oświetlenie kabiny oraz kilka przydatnych schowków na drobiazgi. Aby utrzymać wizualny porządek i komfort obsługi wszelkie dodatkowe włączniki zostały zgrupowane na tablicy znajdującej się po środku deski rozdzielczej. Na kolejny sezon planowana jest budowa specjalnej zabudowy ułatwiającej przewożenie bagażu i wyposażenia w tylnej części samochodu.

Do czego ten pojazd?

Na początku wspomniałem, że każdy samochód  ma predyspozycje do jakiegoś konkretnego zadania. Od właściciela zależy czy predyspozycje te rozwinie, czy będzie starał się na siłę iść w inną stronę. Jakie więc predyspozycje ma ten samochód?

Nie jest to samochód na pustynię – bo tam nie potrzeba dwóch wyciągarek. Nie jest to również pojazd na rajd ekstremalny – bo tam potrzebne są same wyciągarki. Kiepsko spisałby się wioząc cztery osoby do Mongolii. A zapewne jeszcze gorzej na rodzinnym wyjeździe w zaśnieżone Alpy.

Naszym zdaniem jest to ideał dwu osobowego samochodu na wyjazdy w rodzaju Kozackich Wertepów. Wyjazdów łączących wysokie trudności terenowe z elementami wyprawy podczas której samochód staje się domem. Każdy element Nissana był robiony z myślą o podróżach u naszych wschodnich sąsiadów – Rosji i Ukrainie. Bardzo szeroki rozstaw kół oraz rozmiar 35 cali powoduje, że pojazd wyśmienicie radzi sobie w olbrzymich koleinach, jakie powstają po przejeździe Kraza. Dwie wyciągarki, snorkel oraz wszelkie osłony umożliwiają jazdę prawie w każdym terenie. Natomiast wyposażenie biwakowe i przytulność kabiny sprawia, że wielo set kilometrowe dojazdy oraz późniejsze noclegi są komfortowe i przyjemne.

Text: Marcin Gerc
Foto: Marcin Gerc i Norbert Ofmański

avatar

Author: Marcin Gerc

Moja przygoda z off-roadem rozpoczęła się blisko 15 lat temu od zakupu Land Rovera Discovery. Wcześniej jako kibic byłem na jednym czy dwóch Wertepach, na wczasach jeździłem wypożyczonym Samurajem, a z kolegą udało nam się po klamki zakopać Vitarę na poligonie w Drawsku. Jednak to dopiero własny Land Rover rozpoczął prawdziwą przygodę. Przygodę, która wciągnęła mnie tak mocno, że każde wakacje staram się spędzać na terenowym wyjeździe, że nie wystarczały mi już samochody 4x4 i postanowiłem spróbować sił na motocyklu, a teraz naszło mnie jeszcze aby dzielić się pasją z innymi. Tak powstało Passion4travel.pl

Share This Post On