Wyprawowy Land Rover Discover. Mój pierwszy:)

Samochód wyprawowy. Wyprawowy Land Rover. Brzmi dumnie! Cóż to jednak oznacza w praktyce?  Jaka jest definicja samochodu wyprawowego? Co tak naprawdę w naszych, Polskich warunkach oznacza to określenie? Jaki ma być i do czego służyć?

2004-07-17 14-26-43_0427

Pewna Angielska para objechała świat w specjalnie do tego celu zbudowanym pojeździe 6×6 na bazie Defendera. Mógł on zabrać 500 litrów paliwa, 150 litrów wody, prowiant na kilka tygodni i wyposażenia które z łatwością obdzieliłoby kilka innych samochodów. Znam jednak człowieka, który uczestnicząc w Transsyberii przez miesiąc przebył 12 tyś km Rosyjskich dróg w rajdowym Tomcat?cie z jedną skrzynką na dachu. Też można!
Ludzie podróżują po świecie w różnych samochodach. Krótkich i długich, otwartych i zamkniętych, na kołach dużych i mniejszych, Toyota’mi, Nissanami i Land Roverami. Co więc definiuje samochód wyprawowy?
A co definiuje Wyprawę? Podróż przez całą Afrykę to jest wyprawa, prawda? Trzy miesięczny wyjazd na bezdroża Mongolii to też jest wyprawa, tak? A dwa tygodnie w Rumuni?  A tygodniowy udział w Kozackich Wertepach?
Moim zdaniem na miano Wyprawy zasługuje każdy wyjazd podczas którego są spełnione trzy zasadnicze warunki:

  • Na czas wyjazdu samochód staje się naszym domem i w związku tym musi pomieścić wszelkie wyposażenie niezbędne do możliwie komfortowego spędzenia tego czasu.
  • Tam gdzie jedziemy brak jest dostępu do pomocy profesjonalnych serwisów w związku tym niezawodność i łatwość obsługi jest sprawą pierwszorzędną.
  • Chcemy dotrzeć w miejsca gdzie stan dróg bądź ich brak zmusza nas do jazdy terenowej.

Swojego Land Rovera Discovery budowałem bazując na wyżej wspomnianych przesłankach. Jako auto, które w płynny sposób musi łączyć różne wymagania. Pamiętając, że zwiększenie możliwości z jednej strony natychmiast odbija się negatywnie z drugiej… większe koła to lepsze możliwości terenowe ale większe zużycie paliwa. Większy zbiornik paliwa to dłuższy zasięg ale większa masa… sprzeczności można długo mnożyć. Bardzo starałem aby wszelkie modyfikacje nie naruszały wyjątkowego uroku Disco i aby samochód był po prostu ładny. Jak ognia unikałem wszelkich zmian, które uniemożliwiają stosowanie oryginalnych części i tym samym korzystania z benefitów popularność Land Rovera na świecie. Wszelkie mieszanki typu wspomaganie od Toyoty, mosty od Nissana, chłodnica od Mercedesa uważam za nie praktyczne i krótkowzroczne.
Początkowo samochód był jak z fabryki Land Rover Discovery 2.5Tdi, lakier metalic, koła 205/75-16, piękny chromowany grill, takie same progi, koło zapasowe w ” równie pięknej ” chromowanej osłonie. Po prostu cudo.

Zawieszenie

Wszelkie zmiany rozpoczęły się od wymiany zawieszenia. Najważniejszej i podstawowej modyfikacji jaką należy wykonać w samochodzie mającym służyć do czegoś więcej niż jazdy po szosie i okazjonalnego zwiedzania polnych dróg. Modyfikacja najważniejsza ale również jedna z najtrudniejszych. Tak, tak to nie jest pomyłka – najtrudniejszych! Nie przypadkiem w samochodach rajdowych zwieszenie jest dostrajane do każdego odcinka specjalnego.
W moim Discovery był dotychczas cztery różne kombinacje sprężyny + amortyzatory i dopiero ostatnie Old Man Emu ExHD jest naprawdę idealne. Nie jest to jednak zestaw standardowy lecz składający się z tylnych sprężyn OME 763 wraz z 4 centymetrowymi aluminiowymi tzw. Spacers oraz również tylnych sprężyn OME 762 założonych na przód. Dzięki temu samochód stoi wyżej, z łatwością znosi wszelkie wyposażenie dodatkowe i umożliwia załadunek ok. 200kg wszelkiego bagażu. Aby zachować bardzo dobry oryginalny wykrzyż zostały obniżone mocowania tylnych amortyzatorów. Całości dopełniają opony BFG MT 265/75-16.

Wnętrze

Ponieważ założeniem samochodu miała być komfortowa podróż czterech osób, część pasażerska została praktycznie nie zmieniona. Dołożyłem lampkę do czytania mapy, CB radio i kilka dodatkowych schowków na podręczne przedmioty. Celem łatwiejszego utrzymania porządku pozbyłem się z podłogi welurowych dywaników. Całość ciężkiego bagażu znajduję swoje miejsce z tyłu – w bagażniku.
Został on podzielony na trzy poziomy. Najniższy do przewożenia ciężkich skrzyń z jedzeniem i wyposażeniem kuchni. Środkowy na którym swoje miejsce umieszczane są torby z ubraniami oraz najwyższy – pod samym dachem – gdzie upychane są rzeczy, które zawsze muszą być dostępne jak choćby kurtki przeciwdeszczowe. Taki podział przestrzeni bagażowej sprawdza się doskonale! Można wyjąć dowolną rzecz z dowolnej torby lub skrzynki bez konieczności ruszania czegokolwiek innego. Celem jak najlepszego wykorzystania przestrzeni po bokach bagażnika znajdują specjalnie wykonane aluminiowe skrzynki na części zamienne i narzędzia. Natomiast na tylnych drzwiach znajduje się rozkładanym stolik służący do przyrządzania posiłków.

Bagażnik dachowy

Już w fazie projektowania przewidziano specjalne mocowania do niezbędnego w długiej podróży drugiego koła zapasowego, trzech kanistrów oraz Hi-lifta. Bagażnik jest również nośnikiem do całej baterii dodatkowego oświetlenia; czterech świateł drogowych oraz niezależnie włączanych świateł roboczych na pozostałe trzy strony samochodu. Na bagażniku znajdują się też specjalne uchwyty umożliwiające rozstawienie zadaszenia nad tyłem samochodu podczas biwakowania. Natomiast dzięki demontowanej tylnej poprzeczce możliwe jest przewożenie namiotu dachowego typu Hannibal.

Elektryka

Ze względu na dużą ilość odbiorników prądu (wyciągarka, oświetlenie dodatkowe, etc) układ elektryczny samochodu wymagał wzmocnienia. Początkowo było to jedynie dołożenie drugiego akumulatora oraz większego 95A alternatora. Jednakże rozwiązanie takie jedynie zwiększa „ilość” prądu i nie jest wystarczające do samochodu który ma być niezawodny i samowystarczalny. Dlatego w dalszym etapie modyfikacji nastąpiło podzielenie instalacji elektrycznej na dwa niezależne układy. Pierwszy – oryginalny Land Rovera, drugi przeznaczony do obsługi wszelkich elementów dodatkowych. Są one wzajemnie rozdzielonych poprzez tzw. battery isolator Warn. To sprytne urządzenie umożliwia jednoczesne ładowanie obu akumulatorów i niezależne ich rozładowywanie. Innymi słowy nawet pełne rozładowanie jednego akumulatora podczas oświetlania obozowiska w nocy umożliwi spokojny odjazd rankiem następnego dnia.

Brodzenie

Ponieważ podróżując po odległych terenach często zdarza się nam konieczność przejazdu przez rzekę lub strumyk. Aby sytuacja taka nie wiązała się z dodatkowym stresem Discovery zostało wyposażone w Safari Snorkel oraz komplet przedłużonych odpowietrzeń mostów, skrzyni biegów i reduktora a także pompy paliwa i paska rozrządu. W połączeniu z solidną konstrukcją silnika 2.5Tdi serii 200 owocuje to rozwiązaniem bardzo odpornym na wszelkiego rodzaju przeszkody wodne.
A skoro o przeszkodach mowa należy wspomnieć o pełnym zestawie osłon chroniących przed możliwością zniszczenia newralgicznych elementów. Tak jak w przypadku każdej części diabeł tkwi w szczegółach.

Przedni zderzak i wyciągarka

Kryje w sobie kilka jak sądzę ciekawych rozwiązań. Przede wszystkim sposób mocowania do ramy. Zdecydowana większość dostępnych zderzaków do Discovery jest mocowana dwiema śrubami do każdej główki ramy. Takie mocowania generuje olbrzymie siły wyrywające co w skrajnych warunkach może powodować wygięcia samej ramy. Istnieje jednak możliwość mocowania przedniego zderzaka na 3 śrubach ułożonych „po trójkącie” dzięki czemu rozkład sił jest zdecydowanie korzystniejszy.
Kolejną ciekawą cechą zrobionego zderzaka jest sposób instalacji wyciągarki, która postawiona jest „na ramie” a nie jak większości innych konstrukcji „pomiędzy ramą” dzięki temu zabiegowi polepszeniu uległ kont wejścia pojazdu. Warto również zwrócić uwagę na jeszcze dwa elementy. Haki holownicze Dixon-Bate z pionową przetyczką, których wielką zaletą – poza wytrzymałością – jest możliwość korzystania ze sztywnego holu oraz demontowane kratki chroniące reflektory co umożliwia wymianę reflektora bez konieczności zdejmowania całego zderzaka. Integralną częścią zderzaka jest płyta chroniąca drążek kierowniczy i przekładnie.
Wciąż będąc z przodu pojazdu należy wspomnieć parę słów o wyciągarce Husky10. Choć wyciągarka jest wielka i ciężka razem z liną 10mm – 65kg. Ma jednak konkretną zaletę – działa zawsze i ciągnie jak diabli! Wolno, majestatycznie zawsze do przodu. Husky to jedna z nielicznych wyciągarek z przekładnią ślimakową – bardzo silną i wytrzymałą. Z wyciągarkami jest tak, że gdy potrzebujemy jej „tylko trochę” prawie każda jest o’kay gdy jednak potrzebujemy jej „bardzo, ale to bardzo” tylko nieliczne są wystarczająco dobre. Bez wątpienia Husky jest jedną z nich. Ale uwaga, jeśli ktoś sądzi, że jej montaż to zwyczajowe cztery śruby plus kable i zrobi się to „w niedzielę po południu” to lojalnie ostrzegam – no way! Tu mamy 9 (dziewięć) śrub i niesymetrycznie ustawiony bęben. Cały weekend w garażu może być za mało.

Progi

Kierując się ku tyłowi samochodu znajdziemy stalowe progi mocowane do ramy. Również w nich kryją się pewne drobne rozwiązania których trudno szukać w progach masowo produkowanych i często spotykanych. Chronią one dół drzwi oraz dzięki dość skomplikowanemu kształtowi również podłużnicę nadwozia. Dzięki temu jazda w terenie gdzie występują duże kamienie jest znacznie łatwiejsza i bezpieczniejsza. Warto również zwrócić uwagę, że wystają one parę centymetrów poza obrys pojazdu dzięki czemu można po nich chodzić. Cecha ta umożliwia łatwe poruszanie się po całej długości pojazdu bez konieczności stawania na ziemi. Podkreślam ten – zdawało by się drobiazg – ponieważ mówimy o samochodzie wyprawowym w którym jedziemy kilkaset kilometrów dziennie w zwykłych butach a nie woderach jak na rajdzie i przemoczenie ich w kałuży w której z jakiś przyczyn utknęliśmy stanowi dużą niewygodę.

Tylny zderzak

Jest to stosunkowo prosta konstrukcja zintegrowana z płytą chroniącą zbiornik paliwa posiadająca solidny hak – oczywiście z przetyczką – oraz otwory do specjalnego adaptera umożliwiającego bezpieczne (!) podnoszenie samochodu przy pomocy Hi-Lifta. Warto wspomnieć tu parę słów o wspomnianym adapterze. Hi-lift to fajne urządzenie o zaletach którego wiele powiedziano. Ma on jednak poważną wadę ? jest niebezpieczny w użyciu! Im wyżej za jego pomocą podnosimy samochód tym bardziej zwiększa się ryzyko, że podnośnik ześlizgnie się z gładkiej powierzchni zderzaka lub progu. Aby uniknąć takiego zagrożenia w obu zderzakach oraz w progach znajdują się otwory umożliwiające wraz z adapterem bardzo pewne stosowanie Hi-lifta. Należy podkreślić że dla solidności konstrukcji otwory te znajdują się na przedłużeniu osi ramy lub w przypadku progów w punktach mocowania nadwozia do ramy.

Mechanika

O zawodności bądź niezawodności Land Roverów napisano całe tony papierów. Moje doświadczenia wskazują na dość banalna prawdę. Jak się jeździ to trzeba o sprzęt dbać! Jak się regularnie serwisuje, wymienia zużyte elementy w momencie kiedy „już trzeba” a nie czeka się do chwili kiedy „właśnie klęknęły” to wszystko jest w porządku. Samochód sprawia dużo radości i zawsze dowiezie tam gdzie trzeba.
Oddzielna sprawa to wyposażenie, stare powiedzenie „tanie rzeczy kupują tylko bogaci” w przypadku pojazdu wyprawowego potwierdza się w 100%. Dobra rada (tak sądzę) jeśli chcecie kupić wyciągarkę, zderzak, akumulator, linę, szeklę, łopatę lub cokolwiek innego lepiej poczekać i kupić „to właściwe” niż rzucać się na okazję. Pozorne oszczędności mogą dużo kosztować gdy jest się 8 godzin od najbliższej wsi.

Podsumowanie

Land Rover Discovery jest rozsądnym kompromisem pod każdym względem. Pewnie lepiej mieć krótkiego Defendera do szaleństw w terenie, długiego Defendera na wyjazdy a Range Rovera do komfortowej jazdy po szosie. Dobrze było by mieć jeszcze sportowe cabrio i Harleya. Lecz w tym kompromisie kryje się również największa zaleta Disco. Tym samym samochodem można pojechać do pracy, potem na odcinek rajdu przeprawowego a w wakacje wybrać się na miesiąc do Tunezji. Czyż nie tak wygląda hobby 4×4 większości z nas? Bądźmy szczerzy mało kto ma pojazd tylko do transkontynentalnych podróży. Dlatego właśnie od lat jeżdżę Discovery.

* Na zakończenie chciałbym podziękować tym dzięki którym samochód nigdy mnie nie zawiódł.
SST za Poznańsko-Angielską rzetelność i perfekcję, Land Lovers za drugą młodość Disco, Michałowi Płońskiemu za jego wiedzę i cierpliwość oraz Wyprawa4x4 za wszystkie cudowne gadgety.

Text i foto: Marcin Gerc

avatar

Author: Marcin Gerc

Moja przygoda z off-roadem rozpoczęła się blisko 15 lat temu od zakupu Land Rovera Discovery. Wcześniej jako kibic byłem na jednym czy dwóch Wertepach, na wczasach jeździłem wypożyczonym Samurajem, a z kolegą udało nam się po klamki zakopać Vitarę na poligonie w Drawsku. Jednak to dopiero własny Land Rover rozpoczął prawdziwą przygodę. Przygodę, która wciągnęła mnie tak mocno, że każde wakacje staram się spędzać na terenowym wyjeździe, że nie wystarczały mi już samochody 4x4 i postanowiłem spróbować sił na motocyklu, a teraz naszło mnie jeszcze aby dzielić się pasją z innymi. Tak powstało Passion4travel.pl

Share This Post On