Królowie Traktu Pamirskiego.

Jednym z kluczowych aspektów podróżowania to napotykani ludzie. Mieszkańcy miejsc, gdzie trafiam ja lub inni podróżnicy, z którym przecinają się moje ścieżki.

Dla mnie bohaterami Pamir Higway są rowerzyści.

To oni często przez wiele tygodni samotnie lub w małych grupkach przemierzają tą szaleńczą trasę. Dystanse, jakie motocykliści pokonują w jeden dzień, rowerzystom  zajmują tydzień.  W skwarze i po dziurawej drodze, z góry na dół, z dołu do góry nie dają sobie odpocząć. Wokół tylko ośnieżone szczyty i pojedyncza nitka Traktu Pamirskiego.

Jest naprawdę wysoko. Najwyższa przełęcz Akbaital to 4655m npm a prowadzi do niej bynajmniej nie alpejska szosa, a dziurawy jak sito i wymyty przez strumienie stary asfalt. Do tego dochodzi wiatr i niespodziewane opady śniegu. Nawet latem!

Parę dni wcześniej miałem trudności z rozbiciem namiotu na płaskiej łące, teraz widzę jak inni ludzie – choć to może kosmici – zapamiętale pedałują w górę.

Co więcej rowery nie są lekkie, gdyż cały dobytek wiezie się ze sobą. Zapasy można uzupełnić tylko w wioskach oddalonych od siebie o dziesiątki kilometrów, co dla rowerzystów może oznaczać kilka dni jazdy.

Rowerowa wyprawa przez Pamir Higway to imponujące wyzwanie.
Szcun dla tych którzy się go podejmują.

Ja jednak pozostanę na motorze!

Author: Marcin Gerc

Od blisko 20 lat trwa moja fascynacja podróżami poza utartymi szlakami. Do wypraw pcha mnie pragnienie znalezienie autentyczności i chęć ucieczki od rzeczywistości spreparowanej dla turystów. Wierzę, że podróże poszerzają horyzonty i pozwalają lepiej zrozumieć otaczający nas świat.

Share This Post On