Kaszëbë – Sybir 2013

 Nad Morzem Kaspijskim

Najbliższe spotkanie podróżniczo-historyczne z członkami „Kaszëbë Team” odbędzie się dnia 1 grudnia w Warszawie: kawiarnia Południk Zero, ul. Wilcza 25, godz. 17.00. Serdecznie zapraszamy.

Wyprawa z historią w tle – czworo Pomorzan, dwa kontynenty, 14 200 kilometrów śladami sowieckich deportacji z Pomorza w 1945 roku. Pod szyldem „Kaszëbë Team” młodzi podróżnicy jako jedyny polski zespół ukończyli rajd „The Bamako Summer”, upamiętnili polskie i pomorskie ofiary stalinowskich zbrodni i przymusowych przesiedleń, a także z całych sił promowali na Wschodzie swój region. Wśród pomysłodawców oraz uczestników tego projektu znaleźli się: Ewa Popiel, Piotr Bejrowski, Grzegorz König oraz Łukasz Kalociński.      

 

„The Bamako Summer”– 23 sierpnia wystartowała pierwsza letnia edycja imprezy, którą Węgrzy od kilku lat organizują w północnej Afryce. Do udziału w amatorskiej rywalizacji rajdowej na trasie Węgry-Uzbekistan zaprosił mnie Grzegorz, gdańszczanin mieszkający w Lizbonie. Po opuszczeniu Jedwabnego Szlaku zamierzaliśmy wracać do Polski przez Kazachstan, Ural i Moskwę. Łącznie mieliśmy do przejechania ok. 15 tys. kilometrów. Ze wschodnimi drogami postanowiła zmierzyć się także Ewa oraz Łukasz. Stworzyliśmy zespół doświadczonych kierowców, będących jednocześnie miłośnikami Kaszub oraz historii.

 

Kilka miesięcy przed planowaną podróżą trafiliśmy na spisane przez Eugeniusza Pryczkowskiego Wspomnienia kaszubskich Sybiraków… Przymusowe przesiedlenia ponad 15 tys. polskich mieszkańców Pomorza, w tym kilku tysięcy Kaszubów, do łagrów na terenie Związku Sowieckiego są mało znanym elementem wojennej historii regionu. Rozmieszczenie łagrów, do których trafiali Pomorzanie w 1945 roku, pokrywało się z trasą naszej wyprawy. Przekaz podróżniczo-historyczny uznaliśmy za bardzo dobry sposób na realizację celu, który sobie postawiliśmy: przypomnienie i upamiętnienie losów pomorskich zesłańców na tle sowieckiej polityki eksterminacji i deportacji prowadzonej podczas II wojny światowej.

 

W rajdzie wystartowaliśmy w kategorii wyścigowej dla samochodów o wartości mniejszej niż 700 euro. Mieliśmy do pokonania dziewięć etapów i ok. 5500 kilometrów. Do końcowego wyniku wliczany był wyłącznie czas jazdy, od którego odejmowano karne minuty za opuszczenie obowiązkowych postojów przy punktach kontrolnych. Skoda Felicia 1.3 Kombi, mimo problemów z układem chłodzenia, dzielnie rywalizowała z lepiej przystosowanymi do wschodnich dróg Ładami. Na starcie „The Bamako Summer” stanęło blisko trzydzieści załóg startujących w kategoriach wyścigowej i turystycznej.

 

Pierwszy etap rywalizacji przebiegał przez malownicze ukraińskie Zakarpacie. Odwiedziliśmy górujący nad okolicą zamek w Mukaczewie oraz wjechaliśmy na Przełęcz Werecką (840 m n.p.m.), przez którą pierwsi Arpadowie wkroczyli w 896 roku do Kotliny Panońskiej. Od tego momentu przez ponad tysiąc lat Zakarpacie znajdowało się w granicach Węgier. Obecnie ten ubogi region zamieszkuje ok. 150 tys. mniejszość węgierska, która stanowi ponad 10% populacji.

 

24 sierpnia w Kijowie uczestniczyliśmy w kolorowej paradzie z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy. Rajdowy „checkpoint” został tego dnia zlokalizowany przy imponującym muzeum Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Nad kompleksem wznosi się ponad 100-metrowy pomnik sowieckiej Matki Ojczyzny. Jak ważna jest na Wschodzie pamięć o zwycięstwie nad hitlerowskimi Niemcami, zobaczyliśmy także w rosyjskim Wołgogradzie. Symbolem miasta jest monumentalna rzeźba „Matka ojczyzna wzywa” (85 metrów), którą odwiedziliśmy w 70. rocznicę bitwy stalingradzkiej. Pomniki Lenina w centrach miast, zadbane wojenne cmentarze, liczne pamiątki po sowieckiej przeszłości i wojnie 1941–1945, a także kwiaty pod nagrobkiem Stalina na Placu Czerwonym – to rzeczywistość współczesnej Rosji.

 

Podczas naszej podróży przez Kazachstan i Uzbekistan codziennie obserwowaliśmy charakterystyczne dla Azji Środkowej dysproporcje rozwojowe między obszarami wiejskimi a dużymi miastami. Odwiedziliśmy m.in. bogate Atyrau, ważny ośrodek przeróbki ropy naftowej, oraz ubogie wioski nad Morzem Kaspijskim. Jadąc przez azjatycki step, musieliśmy uważać – oprócz stanu nawierzchni drogowej – na liczne stada wielbłądów, koni oraz krów, które niejednokrotnie wkraczały nam przed samochód. Gdy 28 sierpnia wjeżdżaliśmy do Uzbekistanu, na granicy witał nas napis: „Good luck”. Na długo zapamiętamy zatłoczone przejście graniczne, tłumy miejscowych obładowanych licznymi bagażami oraz wojsko strzegące potężnych wrót do uzbeckiej autonomicznej Republiki Karakałpackiej. Ten pustynny region położony jest nad wysychającym Morzem Aralskim. Katastrofa ekologiczna sprawiła, że woda cofnęła się o ponad 150 km od miasteczka Mujnak, które za czasów Związku Sowieckiego było największym ośrodkiem przemysłu konserw rybnych w regionie. W Karakałpacji, na obszarze stanowiącym połowę powierzchni Polski, mieszka jedynie ok. 1,2 mln osób. Jedną trzecią ludności republiki stanowią niezwykle gościnni Karakałpacy, niewielki naród pochodzenia tureckiego.

 

W Uzbekistanie doświadczyliśmy, jak bardzo Wschód różni się od Zachodu. Ostatni tydzień sierpnia przebiegał w tym kraju pod znakiem przygotowań do Dnia Niepodległości (1 września). W miejscowości Kungrad świętowaliśmy w tradycyjnej azjatyckiej jurcie, w towarzystwie burmistrza miasta oraz chińskich i koreańskich przedsiębiorców inwestujących w sektor gazu ziemnego. Uczestniczyliśmy także w kazachsko-uzbeckiej imprezie weselnej oraz braliśmy udział w filmie reklamującym nowe trolejbusy, które kursują na lotnisko położone w rodzinnym mieście piosenkarki Anny German – Urgencz.

 

Podczas samochodowej rywalizacji na Jedwabnym Szlaku odwiedziliśmy także Chiwę, Bucharę oraz Samarkandę, największe turystyczne atrakcje kraju. Rajd „The Bamako Summer” ukończyliśmy 31 sierpnia w Taszkiencie, stolicy Uzbekistanu. W wyścigu zajęliśmy czwartą pozycję, wyprzedzając… Fiata 126p w węgierskich barwach.

 

W drugiej części wyprawy udaliśmy się przez Kazachstan w stronę Syberii. Odwiedziliśmy m.in. nowoczesną Astanę, miasto partnerskie Gdańska, oraz Saryshagan, niewielki port nad jeziorem Bałchasz. Dotarliśmy także do miejscowości Dolinka pod Karagandą. W budynku, gdzie mieściło się dowództwo jednego z największych łagrów w Związku Sowieckim (tzw. KarŁag), obecnie znajduje się bardzo dobrze urządzone muzeum. Najciekawsza ekspozycja dotyczy stalinowskich deportacji, zapoczątkowanych w 1936 roku przez przesiedlenia Polaków ze wschodniej Ukrainy. Odwiedziliśmy także niewielki obozowy cmentarz w Dolince oraz muzeum Akmolińskiego Obozu Żon Zdrajców Ojczyzny w Malinówce pod Astaną (kobiecy podobóz KarŁagu). Wśród więźniów największego łagru na terenie Kazachstanu znajdowali się również liczni Polacy.

 

Śladami historii dotarliśmy do Czkałowa, Kurganu, Czelabińska, Kopiejska i Ufy, stacji końcowych przymusowych przesiedleń mieszkańców Pomorza w 1945 roku. W rosyjskim Czelabińsku nocowaliśmy przy największym katolickim kościele na wschód od Uralu. Pierwotny, piękny neogotycki budynek został zburzony w latach 30. ubiegłego wieku, następnie funkcjonował tam łagier. Obecny kościół wzniesiono po rozpadzie Związku Sowieckiego. Ofiary deportacji upamiętniliśmy w Kopiejsku, ważnym ośrodku wydobycia węgla brunatnego pod Czelabińskiem. Według sporządzonej dla powiatu kościerskiego listy zidentyfikowanych ofiar śmiertelnych pomorskich wysiedleń, najwięcej ludzi zmarło właśnie w tym mieście. Nawiązaliśmy także cenny kontakt z Polskim Stowarzyszeniem Kulturalnym „Solaris”.

 

Po przekroczeniu Uralu, przez Baszkirię i Tatarstan, dojechaliśmy do Moskwy. Na trasie odwiedziliśmy Kazań, jedno z najpiękniejszych rosyjskich miast, oraz Włodzimierz, historyczną stolicę Rusi. Na zakończenie podróży na Polskim Cmentarzu Wojennym w Katyniu upamiętniliśmy ofiary sowieckich zbrodni na Wschodzie. Wcześniej symboliczny znicz zapaliliśmy także na otwartym w 2012 roku cmentarzu katyńskim w Kijowie-Bykowni. Wśród tablic z ofiarami zbrodni znaleźliśmy osoby urodzone na Pomorzu, w Kościerzynie, Wejherowie, Brusach i Czersku.

 

Do Trójmiasta wróciliśmy 12 września. Przewidziane w ramach projektu cele promocyjno-edukacyjne zamierzamy realizować poprzez przekaz podróżniczo-historyczny także po zakończeniu wyprawy.

 

Więcej informacji: www.facebook.com/KaszebeTeam

Author: Marcin Gerc

Moja przygoda z off-roadem rozpoczęła się blisko 15 lat temu od zakupu Land Rovera Discovery. Wcześniej jako kibic byłem na jednym czy dwóch Wertepach, na wczasach jeździłem wypożyczonym Samurajem, a z kolegą udało nam się po klamki zakopać Vitarę na poligonie w Drawsku. Jednak to dopiero własny Land Rover rozpoczął prawdziwą przygodę. Przygodę, która wciągnęła mnie tak mocno, że każde wakacje staram się spędzać na terenowym wyjeździe, że nie wystarczały mi już samochody 4x4 i postanowiłem spróbować sił na motocyklu, a teraz naszło mnie jeszcze aby dzielić się pasją z innymi. Tak powstało Passion4travel.pl

Share This Post On