Irkuck – zauroczenie.

 

P1010128

Zauroczenie jest uczuciem nieracjonalnym i niewytłumaczalnym. Pojawia się niespodziewanie i bez wyraźnej przyczyny. Aby się czymś zauroczyć wystarczy krótka chwila, parę minut.

Mnie zauroczył Irkuck.

Niech nikt nie każe mi tłumaczyć dlaczego. Wiem, że na centralnym placu stoi pomnik Lenia a na straganach – jak wszędzie w Rosji – można kupić T-shirty z podobizną Putina. To prawda, że zapora wodna na Angarze podniosła o metr wodę w całym Bajkale i była zbrodnią na ekologii. Wiem, że to miejsce zsyłek tysięcy Polaków którzy trafili tu po Powstaniu Styczniowym, dla których Syberia stała się drugim domem a wielu przyczyniło się do jej poznania i opisania. To zresztą temat na osobny i bardzo długi tekst. Tak! Wiem to wszystko.

P1010245

Irkucku z przeszło milionem mieszkańców to największe miasto Syberii – jej nieformalna Stolica. Dla mnie jednak to miasto absolutnie zachwycającej starej, drewnianej zabudowy. Pięknie zdobionych jednopiętrowych domów powstałych w drugiej połowie XIX wieku. Chodząc po ulicach nie sposób nie zachwycić się misternie zdobionymi okapami dachów czy wyjątkowymi zdobieniami okiennic i ganków.

Gdy myślimy o mieście z rosyjskiej – syberyjskiej bajki w duchu widzimy takie właśnie domki. To prawda, że wiele z nich popada w ruinę i chyli się ku upadkowi. Część niestety spłonęło w nie zawsze przypadkowych pożarach [ciśnie mi się na usta porównanie z płonącymi u nas Świdermajerami]. Jednakże większość jest wciąż zamieszkała, ludzie dbają o nie, a widok kwiatów w oszronionych oknach jest zniewalający.

P1010137

Wiele ze starych domów jest remontowanych i zyskują nowy blask. Teraz stają się wymarzoną lokalizacją dla trendy kafejek, małych buitique hotels czy modnych sklepów. Irkuck to oczywiście nie tylko stare drewniaki. To także zabytkowe kamienice i pałace dawnych bogatych kupców i carskich urzędników.

Irkuck – zresztą jak cała Rosja – to mieszanka wszystkiego ze wszystkim. Biedy i bogactwa, tandety i ekskluzywności, sowieckiej przeszłości i kapitalistycznej teraźniejszości. Nieopodal ścisłego centrum zlokalizowany jest duży bazar podobny nieco do nie istniejącego już Stadionu Dziesięciolecia w Warszawie. Handlują na nim Rosjanie, Tadżycy, Buriaci, Chińczycy, Mongołowie, pominąłem kogoś? Zapewne! Mieszankę wszystkiego ze wszystkim doskonale odzwierciedla napisany bukwami neon „Szanghaj City” umieszczony na budynku centrum handlowego.

P1010135

Chcecie na śniadanie zjeść ruskie bliny ze śmietaną? Na obiad spróbować mongolskich specjałów? Wypić chińską zielną herbatę? A wszystko z towarzystwie prawdziwych ludzi? W promieniu kilkuset metrów od bazaru znajdziemy to wszystko. To nie będą ekskluzywne restauracje z Paryża czy Moskwy. To będą proste barki gdzie jedzą tutejsi handlarze i okoliczni mieszkańcy.

Jak to się mówi, co kto lubi. Ja uwielbiam wchodzić tam gdzie nie ma turystów i gdzie można zobaczyć codzienność.