Campus Islandia Expedition 6-8.08.2011

Sobotni poranek powitał nas pięknym słonecznym niebem idealnym do robienia zdjęć i kręcenia filmu. Z obrzeża miasteczka Stykkis-Holmur ruszyliśmy dalej w kierunku majestatycznego wulkanu Snaefelss-jokull. Jego zaśnieżona czapa góruje nad innymi szczytami, jest tak wielki że najlepiej go podziwiać z odległości kilkudziesięciu kilometrów.  W samym jego pobliżu  znaleźliśmy jego bardzo małego brata na którego można się było wspiąć kamienistą ścieżką i podziwiać wnętrze krateru. Dalszą część dnia zajęła nam podróż urokliwą drogą 54 w kierunku Akranes.  Wieczorem udało nam się znaleźć nocleg w iście australijskim krajobrazie, czyli korycie okresowej rzeczki porośniętej skarłowaciałą brzozą bardzo przypominającą australijski busz.

W niedzielę po południu dotarliśmy do mieszkającego w Akranes Michała który prowadzi jedyny na Islandii portal informacyjny w języku polskim  www.informacje.is Miłe spotkanie i przepyszny domowy obiad przeciągnęło się tak że zostaliśmy w gościach aż do poniedziałkowego poranka.

Rano ruszyliśmy w kierunku słynnego Geysir lecz trasę obraliśmy sobie mocno n a okrągło przez interior. Okazało się że droga zaznaczona na mapie jako ogólnodostępna, tak naprawdę jest prywatna. Na szczęście dla nas Islandczyk okazał się bardzo miły i pozwolił nam przejechać. Dalsza droga prowadziła nas poprzez prawdziwy księżycowy krajobraz. Droga wiła się pomiędzy pasmami lawy pozasypywanej czarno szarym popiołem wulkanicznym.  Sceneria była naprawdę niesamowita i zapierająca dech w piersiach. Po drodze minęliśmy dwa nieczynne wulkany Skjaldbreidur i Hlodufell.

Udało nam się znaleźć małą nieopisaną dróżkę prowadzącą z drogi F338 w stronę  Geysir. Długo nie myśląc sprawdziliśmy w naszym Garminie czy ona też tam istnieje.  Owszem istniała, ale jako szlak. Już parę razy podróżowaliśmy w Islandzkim interiorze tego typu ścieżkami , więc i tym razem ruszyliśmy. Niecałe 10 km zajęło nam co prawda pół godziny, droga okazała się ścieżką dla quadów wykorzystywaną przez miejscową firmę do wożenia turystów.

Przed zachodem słońca udało nam się dotrzeć do najsłynniejszego Islandzkiego gejzera, a właściwie paru gejzerów. Słynny Geysir jest obecnie tylko i wyłącznie bulgoczącym małym stawem. Ostatni raz wystrzelił w 2005 roku na 8 metrów. Daleko mu było do rekordowych erupcji z przełomu XVIII i XIX wieku kiedy potrafił wybić słup wody na wysokość 70 metrów. Dzisiaj najbardziej popularnym gejzerem jest jego młodszy brat położony w odległości zaledwie 100 metrów od niego Strokkur. Gejzer ten w odstępach około cztero minutowych efektownie tryska w górę na wysokość dwudziestu paru metrów.

Noc w interiorze  nie należy o ciepłych, pisząc teraz tą relacje była 23:15 i na dworze temperatura 6 C . W takich warunkach docenia się wie rzeczy.  Ciepłe i oddychające ubrania Campusa kiedy się siedzi n a dworze oraz ogrzewanie Webasto które pozwala się wyspać w cieple, totalnie zapominając o temperaturze panującej na zewnątrz.

 

Text. Michał Rej. Zdjecia: Piotr Stańczak