Campus Australia Expedition 2010 14- 18 sierpień 2011

Po południu ruszyliśmy z Reykjanes w kierunku miejscowości Hella. Nocleg znaleźliśmy  w załomach skalnych niedaleko rzeki Gilsa. Droga oznaczona jako „żółta” na mapie okazała się prawie przejezdna dla SUV”ów. Nam było mało porządnego off-roadu więc odbiliśmy na górski szlak łączący drogi którymi planowaliśmy dostać się do kolejnego celu naszej ekspedycji. Szlak zachwycił Piotra pięknymi widokami a mi dał dobrze w kość z powodu fajnej, ale i wymagającej trasy. Nocleg znaleźliśmy w niesamowitym miejscu, małej jaskini stworzonej prawdopodobnie przez bąbel powietrzny w lawie. Osłonięci idealnie od wiatru schowaliśmy się tam nie tylko sami, ale zmieścił się również nasz samochód.

Wtorkowy poranek rozpoczęliśmy od kolejnej dawki porządnego offroadu. Kilometrów nie było dużo, ale było fajnie. Islandzki interior zachwyca niesamowicie, po przejechaniu parunastu kilometrów surowy lawowy krajobraz potrafi zmienić się w zielony. Po południ dotarliśmy do Landmannalaugar, zwanego dziką krainą czarów. Unosząca się z każdej doliny para dodaje mistycyzmu i ujawnia istnienie przecinających ten teren rzek, sadzawek i strumieni. Nazwa Landmannalaugar oznacza po polsku „ łaźnię ludzi lądu”.  Camping nad gorącym jeziorkiem jest naprawdę duży, słychać chyba wszystkie języki świata. Stwierdziliśmy że wieczorem nie będziemy siedzieć w gorących źródłach jak szprotki w puszce i zaplanowaliśmy sobie kąpiel na następny dzień rano. Korzystając z dobrodziejstwa ogrzewania Webasto nie musieliśmy się rozgrzewać przed pójściem spać. Nasza decyzja okazała się słuszna w 100 %, rano w gorącym jeziorku o powierzchni kilkuset metrów kwadratowych były tylko 2 osoby oprócz nas.

Miejsce to tak nam przypadło do gustu że postanowiliśmy zrobić sobie dzień wolnego i cieszyć się urokiem tego miejsca i jego atrakcjami przez kolejny dzień.

W czwartek ruszyliśmy kawałek na północ aby dotrzeć do ścieżki prowadzącej od drogi F 228 do schroniska górskiego Jokulheimar koło którego chcieliśmy sprawdzić możliwość przejazdu prze rzekę Tungnaa. Niestety jest to rzeka wypływająca wprost z lodowca i przy temperaturach które panowały nie było żadnej możliwości jej przekroczenia brodem. Wycofał się nawet duży islandzki superjeep na 44 calowych kołach.

Brak możliwości przejechania tej rzeki zaowocował powrotem tą samą trasą i noclegiem znowu przy gorących źródłach.

Tekst: Michał Rej, Zdjęcia Piotr Stańczak

 

Author: Marcin Gerc

Moja przygoda z off-roadem rozpoczęła się blisko 15 lat temu od zakupu Land Rovera Discovery. Wcześniej jako kibic byłem na jednym czy dwóch Wertepach, na wczasach jeździłem wypożyczonym Samurajem, a z kolegą udało nam się po klamki zakopać Vitarę na poligonie w Drawsku. Jednak to dopiero własny Land Rover rozpoczął prawdziwą przygodę. Przygodę, która wciągnęła mnie tak mocno, że każde wakacje staram się spędzać na terenowym wyjeździe, że nie wystarczały mi już samochody 4x4 i postanowiłem spróbować sił na motocyklu, a teraz naszło mnie jeszcze aby dzielić się pasją z innymi. Tak powstało Passion4travel.pl

Share This Post On